IV: Niewidzialny wróg
Kayla chciała naiwnie wierzyć, że skoro stała się postacią z gry, nie będzie mogła odnieść obrażeń fizycznych, jednak te wątpliwości zostały szybko rozwiane, gdy Anemone natarła na nią ze sztyletem. Na szczęście zdążyła odskoczyć i została tylko lekko zadrapana w ramię, ale syknęła z niezadowoleniem. – Może jednak powinnam była założyć tamtą zbroję… – Ka-... Blaze! – zawołał Rin, który szybko uznał, że lepiej nie zdradzać ich tożsamości, po czym sam uniknął ataku Anemone. – Uch, jesteś tak samo denerwująca jak w grze! Anemone parsknęła śmiechem. – Chcesz powiedzieć, że w grze jeszcze mnie nie pokonałeś? Zmartwię cię, w tym świecie jestem dużo silniejsza. Nie ogranicza mnie żaden limit poziomu nałożony na mnie przez twórców! – oznajmiła dumnie, prężac się w powietrzu. – Świetnie… – wycedził przez zęby, chowając się przed kolejnym atakiem. Sylwetka ich przeciwniczki migała w różnych miejscach, by co jakiś czas zadrapać ich ostrzem, gdy nie udało im się uchylić przed atakiem. Cięcia szty...